środa, 27 stycznia 2016

12 rzeczy, które powinnaś zrobić zanim urodzi się dziecko

Doświadczenie poprzedniej ciąży oraz obserwacje krewnych i znajomych uświadomiły mi, że jest kilka ważnych kwestii, które warto rozważyć przed porodem po to, by ułatwić sobie życie. Kobietom wydaje się, że z noworodkiem są w stanie normalnie prowadzić dom: przecież maleństwo je i śpi. Plus wymiana pampersów.



Akurat. O ile wiem, bardzo mało dzieci tak ma. A jeszcze jak dziecko będzie miało jakieś alergie czy kolki? To pozamiatane: dom zamiera i wszystkie prace domowe zostają zawieszone. Na okrągło chodzi tylko pralka i czajnik elektryczny. Zakupy? Mowy nie ma, żebyś pamiętała o chlebie - o takim luksusie jak wędlina nawet nie wspominam. Co innego pampersy, chusteczki nawilżane czy mleko modyfikowane (różnie bywa).



Wielu rzeczy nie przeskoczysz i musisz odpuścić. Pewne nawyki odejdą w niepamięć, ale po jakimś czasie zapomnisz, że je miałaś. Tak to się dzieje z nawykami: przyjdą nowe, to zastąpisz nimi stare.



Ale są pewne rzeczy, o których w ogóle nie myślimy. Do czasu aż stwierdzisz z bólem w głosie: „jaka szkoda, że nie zrobiłam tego przed porodem”. 






12 rzeczy, które dobrze zrobić zanim urodzi się dziecko



Pomijam tutaj przygotowanie wyprawki dla dziecka, dla mamy i przygotowanie specjalnej torby do szpitala.
 

1. Gruntowne sprzątanie domu/mieszkania.


Bez dwóch zdań będzie jak znalazł, kiedy wrócisz ze szpitala totalnie wypompowana. Jedyne czego tu nie przeskoczysz to pranie, które zgromadzi reszta domowników przez te dwie-trzy doby. Chyba, że przeszkolisz małżonka, który dopilnuje, by go nie tyle wyprać, ale też powiesić. W szpitalu jednak możesz nie mieć głowi do tego, by mu o tym przypomnieć, więc na to trzeba się nastawić.

Przynajmniej o tym nie będziesz myśleć na początku i na pewno tydzień będziesz mogła zapomnieć o porządkach.

Osobiście znam 2 dobre sposoby na organizację porządków z już naprawdę dużym brzuchem:

a) 1 pokój - 1 dzień - codziennie należy gruntownie posprzątać jeden pokój/pomieszczenie;
b) 1 dzień - 1 rodzaj zabrudzeń - można powiedzieć, że sprzątamy „tematycznie”, np. tylko kurz, tylko podłogi itp.

Oba sposoby są dobre. Wszystko zależy od tego, jaki sposób wyda się najbardziej odpowiedni dla Ciebie.

Jeśli nie czujesz się na siłach i/lub stać cię na to, wynajmij kogoś, kto pod twoim okiem wyręczy cię z ciężysz prac, jak mycie okien lub podłóg.

(Już niebawem!) tym miejscu będzie można ściągnąć checklisty, które pomogą ci ogarnąć dom w trzecim trymestrze, kiedy gruntowne porządki nie są łatwym przedsięwzięciem. Oba są dostosowane do możliwości kobiet w ciąży.



2. Zaplanuj posiłki na tydzień lub dwa po porodzie.


Oczywiście nie wiesz, czy i na co będziesz mieć apetyt. Ja miałam jadłowstręt przez bite dwa tygodnie. Moja dieta oparta była głównie o jogurty i to bardzo konkretne dwa smaki jednej firmy. Ale umówmy się: do wyżywienia masz męża, a może jeszcze jedno lub więcej dzieci.

Oczywiście można szykować dwa posiłki: dla siebie (lekkostrawny) i dla rodziny, ale wierz mi: stanie przy garach to nie jest coś, o czym marzy kobieta w połogu. Ona chce spać, ewentualnie leżeć i odpoczywać.

Biorąc pod uwagę preferencje swej drugiej połówki i dzieciaków, siądź na spokojnie i z ołówkiem w ręku skomponuj dla was posiłki. Ważne, byś zadała sobie kilka pytań i kierowała się kilkoma zasadami:

a) jakie posiłki zjadacie w domu?


czy codziennie są to 3-4 posiłki, czy tylko w niedzielę?
czy któreś z was jada posiłki w szkole/przedszkolu/pracy?

c) co dotychczas jedliście?

czy te posiłki da się szybko przygotować?
co lubi twoja rodzina? Jakieś konkretne dania czy składniki
czy do ich przygotowania wymagany jest hałasujący sprzęt?

d) zasada lekkostrawności

- jedzenie nie musi być jałowe, bez przypraw czy ziół, ale nie może ich być zbyt wiele (kuchnia azjatycka, hiszpańska i meksykańska raczej wypadnie z obiegu na jakiś czas).
- sposób przygotowania nie może obciążać żołądka: eliminujemy, smażenie, pieczenie a skupiamy się na gotowaniu, duszeniu czy parowaniu.
- składniki również nie mogą być ciężkostrawne: skupiamy się na mięsie drobiowym (nie ograniczajmy się do kurczaka, sto razy lepszy będzie indyk pod wieloma względami!) bez skóry, nie jemy tłustych potraw, czy grzybów, oleje - tłoczone na zimno - tylko do sałatek.
- zawsze dobrym rozwiązaniem będzie zupa, o ile nie zagęścimy ja mąką i dużo ilością tłustej śmietany.

e) zasada ograniczenia alergennych składników

- ograniczamy to, co z założenia uważane jest za wysoce alergenne: mleko krowie, jajka, orzechy, nasiona, miód, cytrusy, produkty wzdymające (strączkowe i kapustne, pieczywo na zakwasie bez drożdży)*.

Ograniczenie nie oznacza eliminacji z diety. Te produkty najlepiej wprowadzaj stopniowo i jeśli dziecko nie będzie sygnalizować nietolerancji poprzez kolki, wysypki czy luźne stolce, nie rezygnuj z nich - wręcz wprowadź do diety na stałe.

O ten punkt spierają się położne między sobą i z matkami. Ja jestem za tym, by nie eliminować przedwcześnie niczego. Ale coś, co z reguły uczula nawet osoby dorosłe można ograniczyć. Zjadać w maleńkich porcjach i obserwować dziecko. Ono da nam naprawdę wyraźny sygnał, że tego nie chce w naszej diecie.


* Te produkty należy bardzo ograniczyć, bo ich spożycie może powodować wzdęcia u dziecka, którego układ pokarmowy jest bardzo delikatny. Po miesiącu lub dwóch wprowadzaj je stopniowo.

f) zasada wykluczenia niezdrowego jedzenia i alkoholu

- jeśli nawet w ciąży zjadałaś śmieciowe jedzenie, teraz koniecznie je wyklucz w diety: sama chemia, tłuszcze trans i wzmacniacze smaku - do wyrzygania jeden krok.
- to samo dotyczy słodkich napojów i słonych przekąsek - nawet jeśli któreś wydają się być w porządku - czytaj skład.
- alkohol nie wchodzi w grę chyba, że odciągniesz wcześniej mleko dla malca, a później odciągniesz i wylejesz to niezdatne do jedzenia

g) zasada zbilansowanych posiłków

- posiłek powinien składać się z warzyw (50%), węglowodanów złożonych (25%) i białka (25%)
- pod hasłem „węglowodany złożone” może się kryć: pełnoziarniste pieczywo, kasza, makaron razowy, ryż brązowy itp.
- pod hasłem „białko” mamy mięso, rybę
- tłuszcze też są nam potrzebne, ale traktujmy je naprawdę ostrożnie, bo już w mięsie jest go sporo; pamiętać też należy o tych tzw. dobrych tłuszczach rybich czy roślinnych, tłoczonych na zimno.

h) zasada 5 posiłków dla mamy

- niezależnie, ile przypadnie ci skomponować posiłków wspólnych dla wszystkich, pamiętaj o sobie!
- jedz 4-5 posiłków dziennie, niech to będą wielkości małej przekąski, jeśli masz problem z apetytem; pamiętaj, że teraz żywisz małego człowieka i jeśli nie dostarczysz potrzebnych składników, organizm „wyssie” z ciebie to, co jest niezbędne dla malca. Bez obaw: jemu nie zabraknie niczego, ale to ty będziesz miała kłopoty. Posypią się włosy, paznokcie będą łamać, nie wspominam już o zębach.
- zatem: energetyczne śniadanie, mała węglowodanowa przekąska (owoc), obiad zbilansowany (patrz wyżej), podwieczorek (węglowodany złożone/ białko/ warzywo) i kolacja (lekka)

Tutaj będzie można pobrać przeze mnie przygotowane porady dotyczące planowania/przygotowania posiłków.
 

Niebawem także pojawi się menu na pierwszy tydzień. Do pobrania.

3. Mrożone posiłki


Przygotuj 2-3 zestawy dań, które twoi bliscy odmrożą, kiedy ciebie nie będzie lub zrobią to w dniu twojego powrotu, by było co jeść, kiedy wrócisz. Ten dzień będzie pełen emocji i nikt nie będzie myślał o gotowaniu. A ty raczej nie powinnaś jeść ani gotowej pizzy, ani chińszczyzny ani też żadnych dań na wynos. Zasada jest prosta: nie jesz dania, jeśli nie wiesz, co dokładnie ma w środku. Poza tym ugotowanie np. jednogarnkowego dania na dwa dni i zamrożenie go w dwóch porcjach (na 2 dni) wyjdzie z pewnością taniej niż jedna średnia lub duża pizza. Nie mówiąc już o wartościach odżywczych.

Przykładowo:
  • pierogi, które później zamrozisz (farsz w zależności od upodobań) lub inne dania, które umożliwiają mrożenie.

4. Przygotuj półprodukty


Wcześniej możesz przygotować także odpowiedniki produktów, które można można kupić, ale
  • albo są drogie
  • albo zawierają dodatkowe a niekoniecznie zdrowe składniki, których nie chcesz w swojej diecie (np. dodatkowy cukier, wzmacniacze smaku czy wiele składników typu E XXX).

Przykładowo:
  • muesli 1 (można przygotować zarówno w piekarniku jak i na suchej patelni z dowolnymi nasionami czy orzechami)/ muesli 2 / granola
  • wędlina domowa (którą częściowo możesz zamrozić, część zjecie już teraz, bo jest o niebo lepsza od sklepowej)
  • przetwory (jeśli akurat w czasie ciąży jest sezon na owoce/ warzywa, które można przerobić na dżemy i soki)
  • upiec blachę zdrowych ciasteczek owsianych, albo takich (może brakować ci czegoś słodkiego lub czekoladowego i wtedy nie sięgniesz po batonik)
Linki prowadzą do przepisów sprawdzonych, smacznych i zdrowych (propozycja).

5. Zrób długoterminowe zakupy


Z rodzeniem nigdy nic nie wiadomo. W terminie rodzi średnio 5% kobiet. To mówi samo za siebie: prawie nie sposób przewidzieć kiedy „się zacznie”, dlatego trudno codziennie stać przy garach i tylko czekać, że może to dziś...

Co innego, kiedy jesteś umówiona na cesarkę, wtedy, dokładnie wiesz, kiedy urodzisz i możesz dzień wcześniej ugotować porządnie dla całej rodziny obiad na dwa dni i napełnić lodówkę. Ja zakładam, że jednak cesarskie cięcie dotyczy mniejszości wśród kobiet w ciąży.

Co to są „długoterminowe zakupy”? To są takie zakupy, które można robić na zapas (mniejszy lub większy) i skorzystać z nich później. Wśród nich znajdą się też produkty, jakoś nie bardzo przez nas lubiane (kojarzą się głównie z biwakami), ale idealnie nadają się w sytuacjach kryzysowych.

Przykładowo:
  • konserwy mięsne
  • konserwy rybne
  • puszki: pomidory (kilka puszek), kukurydza, groszek, fasolka czerwona/biała itp.
  • mrożonki (jeśli mamy miejsce w zamrażarce): warzywa, ale najlepiej mieszanki warzyw na zupę (uniwersalne), czy tzw. warzywa na patelnię, mrożone ryby (z minimalną ilością glazury!) czy kilka skrzydełek bądź nóżek (umyć, osuszyć, spakować do woreczka i zamrozić)
  • mleko (jeśli pijacie w dużych ilościach, jak my) w kartonie (3 kartony) - wytrzyma dość długo, jeśli nie będzie otwierane i w ten sposób wam go nie zabraknie. Osobiście nie jestem fanką, zawsze kupuję to tzw. świeże, ale jego data przydatności do spożycia jest krótka i musi być (otwarte czy nie) przetrzymywane w lodówce, co zajmuje miejsce.

Do listy można dopisać: duże ilości niegazowanej wody, kilka pudełek jednorazowych chusteczek, oraz tych wilgotnych.

Dobrze jest na 2 tygodnie przed terminem zrobić przegląd szafek z suchymi produktami (mąki, kasze, ryże, makarony + środki czystości, papier toaletowy i chusteczki jednorazowe) - żeby nie myśleć o zakupach nawet przez tydzień.

6. Zakupy przez Internet


Coś fantastycznego, pod warunkiem, że mieszkasz w mieście, gdzie sklepy oferują dowóz produktów zamówionych na stronie internetowej. Wiele osób chwali sobie tę formę - zakupy są przyjemniejsze, mniej frustrujące, a przy tym człowiek nie marnuje bez sensu czasu, który mógłby poświęcić na spacer po parku.

Niestety nie mogę się więcej w temacie wypowiedzieć, bo miejscowość, w której mieszkam nie ma żadnego sklepu, który byłby chętny wziąć na siebie przygotowanie zamówionych przeze mnie produktów i przywiezienie do domu. A szkoda.

Jeśli jednak dotychczas nie miałaś doświadczenia z taką formą zakupów, jeszcze przed porodem zacznij kupować w ten sposób, by nabrać wprawy. Dziecko samo w sobie (nie mówiąc o wszystkich czynnościach wokół niego) jest nowym doświadczeniem. Nie ma sensu dokładać sobie nowości.

7. Przygotuj samą siebie


Wydawać by się mogło, że: kogóż obchodzi mam wydepilowane nogi, fryzurę rozczochraną i popękane pięty? Ale prawda jest taka, że to są te detale, które gdzieś nam umykają w konfrontacji z rzeczami naprawdę ważnymi i oczywiście nie należy się skupiać na nich w pierwszej kolejności. Ale nawet jeśli kobieta o pewnych rzeczach nie myśli w trakcje porodu, to jednak przed i po chce mieć pewność, że przynajmniej myśli o detalach tak głupich i nieistotnych jak depilacja nie będą jej rozpraszały. No, a poza tym nawet jeśli w trakcie porodu ona sama nie wygląda główki, to robią to inni. I ta świadomość zmienia wszystko.

Dlatego też, jeśli dobrze się czujesz i nic nie zapowiada rychłego końca, tydzień przed terminem (i dwa tygodnie, jeśli są przesłanki, że poród może się zacząć szybciej niżbyś chciała) udaj się do fryzjera, zrób manicure i pedicure (lub po prostu poświęć dłuższą chwilę na zadbanie rąk, stóp i paznokci) oraz pamiętaj o depilacji (nie tylko nóg:)). Jeśli chcesz się wyjątkowo dobrze czuć ze sobą, możesz odwiedzić też zakład kosmetyczny lub po prostu kupić kilka jednorazowych maseczek. Ze dwie (poprawiające wygląd/koloryt skóry lub do tzw. zmęczonej twarzy) weź do szpitala, zobaczysz, jak poczujesz się lepiej.

8. Przytulne miejsce do karmienia

Niezależnie od tego, czy wybierzesz długoterminowe karmienie piersią, czy będziesz szybko chciała przejść na butelkę i mleko modyfikowane, będzie się ono odbywało często, a co za tym idzie, będziesz w wymuszonej pozycji spędzała wiele czasu.

Każda matka przyzna, że dobra, wygodna i nieobciążająca kręgosłupa pozycja to klucz do sukcesu. W pierwszej kolejności ty i twój kręgosłup możecie naprawdę ucierpieć, jeśli zaniedbacie tę kwestię. I to na długie lata. Po drugie - dziecko. Po dziesięciu minutach karmienia w niewygodnej pozycji, ty zaczynasz się denerwować i myśleć: „kiedy to się skończy?!” Dziecko jest jak żywy radar: od razu wyczuje twój niepokój. Z czasem zauważysz, że gorzej się przystawia, nawet z butelki nie będzie chciało jeść z powodu „napiętej atmosfery”. To też może stać się przyczyną do odstawienia dziecka od piersi.

Dlatego zorganizowanie przytulnego, miłego miejsca, które zapewni ci nie tylko wygodną, ale też odpowiednią dla twojego kręgosłupa pozycję jest bardzo ważne. Pomyśl o tym, by było przytulne. Nie bez znaczenia będzie tutaj mała szafka lub po prostu krzesło, na którym zmieści się butelka z wodą (pragnienie podczas karmienia jest ogromne), może jakaś zdrowa przekąska do zagryzienia (czasami karmienie trwa długo), czasopismo czy książka. Lepiej nie organizować sobie radia (chyba, że jest to delikatna muzyka relaksacyjna, klasyczna lub audiobook), gdyż rozprasza. Dzieci lubią jeść w spokoju, więc telewizor tym bardziej odpada.

9. Ciuchy po porodzie


No właśnie. W ciąży spakowałaś do pudeł ubrania, o których zapomnisz na 9 miesięcy, ale po porodzie trzeba będzie się w coś ubrać i ręczę, że ubrania ciążowe już wtedy będą za duże. Niestety te sprzed ciąży najprawdopodobniej będą jeszcze na ciebie za ciasne. I co w takim wypadku?

a) końcem III trymestru wyciągnij pudło z ciuchami sprzed ciąży i przepatrz, które z nich były większe: dresy, luźniejsze sukienki, tuniki, legginsy, większe bluzki, swetry. Coś się nada. Wszystko zależy od tego jak dużo przybrałaś w ciąży. Jeśli dużo, to przez jakiś czas możesz nosić ubrania z początku lub środka ciąży.

b) postaw na dłuższe koszule/ bluzki, które odcinają się pod biustem. Wyszczuplą cię, ale ukryją brzuszek pozostały po porodzie (lub jego resztki). Jeśli nie masz takich, masz jeszcze czas: pochodź po ciucholandach lub tanich sklepikach - kupisz takie za grosze. Zrób to jednak teraz, potem nie będziesz miała jak ale też nie będziesz miała do tego głowy.

10. Organizacja


Jeśli już teraz wiesz, że dziecko urodzi się w jakimś szczególnym czasie, albo w okolicy jakiegoś święta czy wydarzenia, w którym będziecie brać udział - weź to pod uwagę. Przykładowo, dziecko może urodzić się w okolicach Świąt Bożego Narodzenia, Wielkanocy lub planowanej od dawna imprezy rodzinnej (np. wesele).

Nie myśl: „coś się wykombinuje”, bo to prosta droga do katastrofy organizacyjnej, a co za tym idzie stresu, które dziecko wyczuje. Wtedy na pewno się tym wydarzeniem nie ucieszycie, mówiąc delikatnie.

Tak jest w moim przypadku: dzidziuś ma się urodzić w okolicach Wielkanocy. Szykują się nam także dwa wesela. Jedno tuż po terminie, a drugie - dwa miesiące później. Co w takiej sytuacji?

- Muszę brać pod uwagę, że z moją obecnością w tym czasie może być różnie: to dotyczy wszystkich trzech wydarzeń.
- Wielkanoc: najlepiej „przykleić” się do rodziców w tym czasie lub rodzeństwa i spędzić czas wspólnie, dzieląc się także obowiązkami. W razie czego twoi bliscy nie zostaną z pusta lodówką w tak ważnym czasie.
- Wesele 1: jeśli chcesz uczestniczyć w weselu, które jest blisko terminu, uprzedź narzeczonych, że muszą się liczyć z rezygnacją nawet w ostatniej chwili; bądź pod uwagę, że możesz rodzić nawet 2 tygodnie po tymże weselu, więc nie myśl kategoriami: „a na bank urodzę do tego czasu i nie będzie mnie”. Przygotuj sobie jakąś kreację, ale radzę poszukać u znajomych jakiegoś pasującego do ciebie kroju sukienki, a nie kupować specjalnie. Bo co, jeśli naprawdę nie będziesz mogła być?
- Wesele 2: tu sytuacja jest inna. Dziecko już będzie na świecie, ale z rezerwą trzeba podchodzić do entuzjastycznych narzeczonych („To fantastycznie! Będziecie mogli przyjść we czwórkę!”). Niemowlę może nie być typem dziecka śpiącego w każdych warunkach, a i z jego odpornością na hałas, zmiany i obecność mnóstwa obcych ludzi może być naprawdę różnie. Można śmiało założyć, że uda się wam przetrwać nabożeństwo (mszę) ślubne i obiad. Podkreślam: przetrwać. To znaczy, że musicie wziąć pod uwagę, że pomysł zabierania dziecka na ślub i wesele jemu samemu może się nie spodobać. Jeśli jest taka możliwość, warto skorzystać z oferty wynajęcia pokoju w domu weselnym, co pozwoli się dziecku spokojnie wyciszyć a i wy ukoicie nerwy, znękani znaczącymi spojrzeniami pozostałych gości („takie małe dziecko na wesele brać: widziałby kto!”).

11. Umawiajcie się na randki


Póki możecie. Jeśli to twoja pierwsza ciąża, korzystajcie, ile się da: wspólne wypady do kina, do knajpy albo po prostu zorganizujcie sobie miły wieczór w domu, zapraszajcie znajomych i nie odmawiajcie zaproszeń od nich. Ten wasz cudownie wolny od zobowiązań czas jest policzony. I niebawem się skończy. Rzadko które dziecko pozwala na prowadzenie bujnego życia towarzyskiego. Czasami ten czas swoistej izolacji może być bardzo długi. I nie zawsze będziecie mieli w tym temacie coś do powiedzenia.

Jeśli macie już dziecko czy dzieci, które są na tyle duże, że można je posłać do dziadków, skorzystajcie z tego raz na jakiś czas. Po urodzeniu dziecka znów będziesz uwiązana. Ty nawet bardziej niż inni członkowie rodziny. Chociaż zakładam, że i oni przez wzgląd na ciebie będą się hamować.

12. Zdjęcia


Nie wszystkie kobiety podobają się sobie w ciąży. Są krytyczne wobec tego w jaki sposób zmienia się ich ciało. Nie każda może wyglądać jak gwiazda Hollywood: przytyć kilka kilo (tyle, co brzuch), mieć nieskazitelną, piękną cerę bez ani jednego rozstępu, a po porodzie w przeciągu tygodnia wrócić do wagi sprzed ciąży i oczywiście wyglądać jeszcze lepiej. 

Ale w ciąży udzielają się nam hormony i nie jesteśmy obiektywne, więc dajmy się namówić na sesję profesjonalną (jeśli cię na to stać) lub poprośmy kogoś, by zrobił kilka ładnych zdjęć. Nie musisz ich od razu wywoływać. Zawsze możesz skasować. Ale kiedy już będzie po, możesz mi wierzyć: będziesz żałowała, że nie masz żadnych zdjęć z tego okresu. Ja żałowałam.








6 komentarzy:

  1. Oj tak, ja się muszę wziąć za te mrożone posiłki, bo przy dwójce dzieciaków łatwo nie będzie. Rodzę na koniec czerwca, więc moja czterolatka już nie będzie chodzić do przedszkola.
    Na szczęście mogę liczyć na pomoc rodziny :) Wystarczy, że rzucę hasło: mrożone obiady i już kilka pojawi się w zamrażarce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniec czerwca ma też swoje plusy: można naprawdę zjeść "byle co" sezon na wiele owoców i warzyw ułatwi Ci dobre zbilansowanie posiłków naprawdę niedrogich - co w sezonie to nie tylko dużo tańsze, ale i lepszej jakości. Nie to, co zima czy wiosna. Ja mam na kwiecień: nowalijki mogą się już pojawiać, ale to jeszcze nie to. Przez ostatnie lata w kwietniu mieliśmy rasową zimę...

      Zazdroszczę takiego zaangażowania rodziny :) nie moge narzekać, ale mrożone posiłki na pewno będę musiała zrobić sama. No i mam taką małą zamrażarkę...

      Usuń
  2. Jestem wdzięczna swojemu mężowi, który podczas ciąży wszystkim się zajął i przeorganizował nasze mieszkanie na nadejście dziecka. Sama wtedy nie miała do tego głowy. Teraz podejrzewam, że mógł korzystać z Twoich wskazówek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli tak - bardzo mnie cieszy, że się przydały! :)

      Usuń
  3. Bardzo szczegółowy opis zaleceń :) Na pewno przyda się wielu przyszłym mamom. Zwracam tylko uwagę, że większością rzeczy może spokojnie zająć się mąż, nie jest chyba aż tak nieporadny aby nie umieć zrobić zakupów czy posiłków, sprzątać też każdy potrafi. Drogie Panie, niektóre punkty naprawdę można sobie darować, czyt. można je zlecić mężowi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy to są zalecenia? Mnie pomogło, ze zrobiłam wiele z tych rzeczy przed urodzeniem :) To już nieważne, kto co zrobi. Ale o wielu z nich facet nawet nie pomyśli, a co dopiero mówić o propozycji wyręczenia... o ile nie mówimy o zrobieniu sobie "na zapas" fryzury, facet może naprawdę pomóc. Nie wiem, czy gdzieś pisałam, że to kobieta musi. Ale wiele z tych "zaleceń" kobieta CHCE zrobi sama, bo po prostu czasem potrzebuje czegoś dopilnować osobiście :)

      Usuń

Jeśli zatrzymałeś/aś się tu tylko na chwilę, daj znać. Nawet nie wiesz, jaką sprawisz mi tym przyjemność!

Bądź na bieżąco

Design by | SweetElectric