czwartek, 25 stycznia 2018

"Ptasia Jaga" Zofii Beszczyńskiej [RECENZJA]

... czyli jak z bajki o Jasiu i Małgosi uczynić opowieść zawieszoną w rzeczywistości marzeń sennych.




Chyba pierwszy raz obawiałam się o to, jak moja mała Buńka zniesie historię, w której pojawia się tak zwana Baba Jaga czy po prostu czarownica. Gdyby opowieść nawet była o duchach, nie miałabym aż takich wątpliwości. 

Dlaczego? Bunia od dawna budzi się w nocy z płaczem, że śniła się jej czarownica. Skąd ona ją sobie wytrzasnęła - pojęcia nie mam. Wychodząc z założenia, że czarownica w bajkach są dla dzieci starszych, nigdy nie puszczaliśmy jej takich bajek. Nawet nie opowiadałam jej tych z udziałem czarownic, chociaż nie było to proste, biorąc pod uwagę, że motyw czarownicy pojawia się w tylu klasycznych opowieściach. Zaczynając od Śpiącej Królewny, przez Królewnę Śnieżkę i na Jasiu i Małgosi kończąc. I nieważne, czy czarownica na końcu została ukarana - moment grozy w śnie może się pojawiać i trwać bez happy endu.



Czyli zaczęłyśmy czytać - ja z obawą, Buńka z nieukrywanym zaciekawieniem - Ptasią Jagę Zofii Beszczyńskiej od wydawnictwa Mila. 

Książeczka opowiada historię Jurka i Marysi. Czy zdarzyła się im ona naprawdę, czy tylko przyśniła - tego w zasadzie się nigdy nie dowiadujemy. Ja wolę myśleć, że wszystko to im się przytrafiło, kiedy spali. I tak podeszłam do tej kwestii z Buńką. Gdyby była starszą dziewczynką, która sobie tę książkę będzie potrafiła sama przeczytać, to sprawa wyglądałaby inaczej, ale nie jest. 

Tak więc pewnego dnia, po kłótni z mamą, dzieci postanowiły uciec z domu do lasu. Mieli - jak to się mówi - już wszystkiego po dziurki w nosie. Marudzenia, narzekania, moralizowania i mnóstwa obowiązków. A jak się dołoży jeszcze do tego kalafior i kaszę gryczaną... Sami widzicie: istne tortury. Na pierwszym przystanku zjedli w zasadzie całe zapasy i w sumie zrobiło im się dziwnie, bo cały gniew jakoś wyparował. Tak jak ścieżka, którą przyszli. 

I tutaj zaczynamy wstępować w świat marzeń. Dzieci natrafiły na przedziwną chatkę, chociaż akurat nie była z piernika, ale otoczona ptakami. Z chatki wyszła staruszka, która sama przypominała ptaka. Przedstawiła się dzieciom, jako Ptasia Jaga i w zasadzie tutaj zaczyna się bajka o Jasiu i Małgosi. Ptasia Jaga to klasyczna Baba Jaga. No dobrze, nie do końca: nie chce dzieciaków zjeść. Chce czego innego. Tylko pytanie, czy powinnam Wam to zdradzać. Chyba nie.




Powiem tylko tyle, że ptaki wokół chatki (a także w jej środku) nie są zwykłymi ptakami. Są nawet bardziej niezwykłe niż mogłoby się to wydawać. Fakt, że potrafią mówić najmniej Was zaskoczy.

Jeśli boicie się Ptasiej Jagi, która jednak jest nie tylko tajemnicza, ale też przerażająca na swój sposób (dzieci się jej boją, chociaż nie straszy ich, że wrzuci do gara i ugotuje), nie ma obaw - książeczka kończy się szczęśliwie (co za spoiler...!). Nie powiem, jak. Powiem tylko, że nic tu nie jest takie, jakie się wydaje. A rozwiązanie bynajmniej nie przychodzi ot tak, deus ex machina.

Osobiście, czytając książeczkę czułam się jak we śnie. Wszystko wydawało się sennym marzeniem nie dlatego, że było takie odrealnione, ale właśnie sposób opisywania tych nierzeczywistych obrazów: lekkość i delikatność, a przy tym mnogość szczegółów. Ilustracje p. Elżbiety tylko wzmacniały to wrażenie.

Moja Buńka przeżywała mocno tę książeczkę. Martwiła się o dzieci, współczuła uwięzionym ptaszkom, bała się Ptasiej Jagi. Tak, zdecydowanie cel autorki osiągnięty. Tylko na końcu nie widziałam, by poczuła ulgę. Jakby nie zrozumiała do końca, co się tam wydarzyło. Ostatecznie było tego tyle, że sama musiałabym się mocno zastanowić, jak to się stało, że dzieci wróciły do swojego domu całe i zdrowe.




Moja ocena: Polecam! Książeczka mi, jako osobie dorosłej podobała się bardzo. Wdzięczne opisy, sprytne  ale jednocześnie oryginalne wykorzystanie znanego motywu bajki o Jasiu i Małgosi, piękne ilustracje. Tylko nie do końca jestem pewna, czy Bunia nie jest jeszcze trochę na takie lektury za delikatna. A może to tylko moje matczyne obawy? Ostatecznie nie było koszmarów z Ptasią Jagą w roli głównej, więc chyba wszystko gra.

Tytuł: Ptasia Jaga
Autor: Zofia Beszczyńska
Wydawnictwo: Mila
Rok wydania: 2013
ISBN: 9788393692224
Oprawa: twarda, kartki matowe, sztywniejsze
Liczba stron: 48

A recenzja powstała oczywiście dzięki p. Elżbiecie Krygowskiej-Butlewskiej z wydawnictwa Mila.

wydawnictwo i edukacja


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Jeśli zatrzymałeś/aś się tu tylko na chwilę, daj znać. Nawet nie wiesz, jaką sprawisz mi tym przyjemność!

Bądź na bieżąco

Design by | SweetElectric