Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zabawne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zabawne. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 3 listopada 2016

Macierzyństwo w dwóch słowach

Dziś lekko. Jakbym stanęła obok siebie i trzeźwo spojrzała na niełatwą rolę mamy. Dla tych, którzy chcą
mieć dzieci, ale ... się wahają.

Uwaga, nie będę słodzić mamom.





"Matka" - to słowo jak dźwięk dzwonu. Brzmi mocno i donośnie. I porusza.
A bycie matką w dzisiejszych czasach to już nawet nie jest wyzwanie. To tor z przeszkodami. Na każdym kroku człowiek może zginąć.

A tymczasem w cieplutkich pieleszach naszych stereotypów "matka" jest "mamusią", która mimo poświęcenia, braku czasu dla siebie, permanentnego niewyspania... zakłada różowe okulary i macierzyństwo staje się pięknym obrazkiem uśmiechniętej, szczęśliwej rodziny. Uwaga, może boleć: tak nie jest. Reklamy serków topionych ukazujące taką rodzinę, kłamią.

Bo tak naprawdę matka wszystko zawsze musiała wywalczyć: jedzenie (znacie tę walkę w Biedrze), ubrania (ty też gonisz po ciucholandach w dniu nowych dostaw?), czas na ogarnianie obowiązków domowych (dziecko się drze, ale ktoś ten kibel musi umyć), czas dla siebie (po 23, kiedy dzieci pójdą już spać), dla męża (ten moment, kiedy gasisz nocną lampkę... albo i nie), dla dzieci (średnio 3/4 dnia), zdrowe nawyki (tylko mama zna triki maskowania warzyw w łakociach), wychowanie i dobre maniery ("a dzień dobry, to gdzie?") dobry start dla swoich pociech...

Wiecznie w natarciu o dobre, lepsze jutro.
No i na tę okoliczność idealne dwa okruszki:


"takie dni", K. Pac-Raszewska / źródło

"macierzyństwo, macierzyństwo a my nieświadome w środku", K. Pac-Raszewska / źródło



środa, 21 września 2016

21 września - Małżeńskie dialogi spod kołderki (1)



21 września 2016 r.
Środa



Mania: 5 miesięcy i 6 dni
Bu: 2 lata, 11 miesięcy i 5 dni
Waga: 59, 4 kg  (WTF?!)
Pogoda: No comments. Pogoda jest po prostu do chrzanu i tyle.



Małżeńskie dialogi spod kołderki (1)




Nie zawsze spod kołderki. Tytuł raczej powinien sugerować, że będą czasem dialogi bardzo prywatne. Bardziej spod kołdry, niż gdyby naprawdę odbywały się w sypialni. Może i wy - jak ja - uznacie je za zabawne.



***

Okej, to teraz przyznać się, której to zdarza się klepnąć męża w pośladki. Niekoniecznie na oczach dzieci, oczywiście.
eR. zazwyczaj prowokuje takie sytuacje, kiedy to pierwszy klepnie mnie w tyłek. Zazwyczaj mu oddaję.
- Ej! Nie rób! - oburzył się, jak to zwykle ma w zwyczaju, kiedy mu "oddam".
- No, ja ty możesz, to ja też - uśmiecham się wyzywająco. eR. zgromił mnie wzrokiem i odwrócił tyłem.

Skusiło - powtórzyłam manewr.
- Hej! Nie możesz! Nie jesteśmy tej samej płci!

No,  jeszcze by tego brakowało...



***


Późny wieczór. Klapnęłam na łóżko. Czekam na eR., aż do mnie dołączy. Kiedy przychodzi, przytula się jak do ciepłego piecyka.
Wzdycha.
- Czuję się jak na plaży - mówi rozmarzonym głosem. 
Na zewnątrz 8*C. Pada deszcz.
- A to ciekawe...
- No, tak pachniesz, jak na plaży...
Trochę jakbym wypadła z rytmu: czy to miał być komplement?
- Yhm... Na plaży pachnie bardzo... różnie - mówię. - Głównie smażonym jedzeniem. No i trochę jakby spalanych na słońcu ciał...
- Fuj! - udaje, że się wzdryga. - A takie miałem fajne skojarzenia...
- Piękne kobiece ciała w bikini? - sugeruję nieco złośliwie.
- Na czele z twoim - odbija piłeczkę. - Chodziło mi o to, że pachniesz olejkiem do opalania.

Dior może się schować. Olejek do opalania wygrywa w przedbiegach. 
A to tylko krem do twarzy.

Ale mój eR. jest jedyny. Już raz stwierdził, że rozsiewam zapach Świąt Bożego Narodzenia.
- Nawet nie zdążyłam się jeszcze poperfumować - mówię.
Obwąchał mnie po twarzy.
- To jest to: pachniesz jak choinka, mówię ci.
A to był tylko krem.
eR. to ma nosa, hehe.


***

Niedzielny poranek. Dość leniwy. Udajemy, że godzina 9 nas nie dotyczy, bawiąc się z dziećmi w łóżku.
W pewnym momencie zaburczało mi w brzuchu. No, musiało w końcu do tego dojść.
- O, chyba czas na śniadanie - mówi eR. - Kiszki grają ci walca.
- Chyba marsza - śmieję się.
- No coś ty! - oburza się. - Twoje kiszki nie grają zwykłego marsza, to było ewidentnie na trzy*! Czyli walc.

* Nie wszyscy muszą się orientować, więc tłumaczę: „na trzy”, czyli „na 3/4” to metrum w utworzy muzycznym - schemat określający układ akcentów w ramach jednego taktu. Najprościej: metrum 3/4 występuje wtedy, gdy w piosence główny akcent (nadawany najczęściej przez instrument perkusyjny) wypada po doliczeniu się do trzech (ćwierćnut; liczonych w tempie danego utworu): RAZ, dwa, trzy! RAZ, dwa, trzy! Itd. I walc jest właśnie na 3/4.


***


Odkąd przestałam karmić Manię (piersią! żeby nie było: nie głodzę dziecka), biust spadł mi w ciągu tygodnia z D na A. Oczywiście eR. zawsze zauważy taką zmianę.
- Ładnie wyglądam? - stanęłam przed nim wystrojona. Już nie pamiętam, gdzie się wybierałam.
- Taaak - odparł przeciągle, przyglądając mi się badawczo. - Ej! Chyba biust ci zmalał!
- No, wiesz: jak odstawiasz karmienie tak się dzieje - odpowiadam tonem znawcy tematu, który uznał problem za nieistotny. Więcej: uznał, że jest to po prostu naturalna kolej rzeczy.
- Nie wiem. Nigdy nie odstawiałem karmienia. Dużo zmalał?
- Widzisz przecież - odpowiadam wymijająco.
- Ale ile miałaś?
- D? A może C...?
- A teraz?
- A.
- To żart, nie?
- Nie.

Zaszlochał.
- Ale jak to?!
- No tak to! - zaczynam się irytować. - Wolałbyś, żebym bluzek nie dopinała w biuście?!
- Oooo taaaak, zdecydowanie! - odparł rozmarzonym głosem.


***


Leżymy już w łóżku.
- Dobranoc - mówię i wtulam się w nagi tors. Nie wiem, jak on może spać bez koszulki; mnie jest zimno a mam piżamę z długimi nogawkami i rękawami.
Cisza. A wiem przecież, że nie śpi.
- Foch jakiś, czy co? - pytam.
- Co? Nie... - Ewidentnie wyrwałam go z zamyślenia. - Rozważam zjawisko intelektualizacji.
- Co rozważasz? - Aż się poruszyłam.
- Intelektualizacji... Sądzę, że dzieci mają wysoki współczynnik intelektualizacji - peroruje.
- A nie intelektu przypadkiem? - podpowiadam nieśmiało.
- To dwie różne rzeczy - poucza mnie tonem nauczyciela.
- Czyżby? - W moim głosie brzmi powątpiewanie ale też rozbawienie.
- Tak. Intelektualizacja to zdolność mózgu do inteligentnego aktualizowania się - tłumaczy.
- Popraw mnie, ale wydaje mi się, że mózg z natury potrafi się sam...hm... aktualizować, jeśli podasz mu zmienione dane. - Czuję, że zabawa dopiero się zaczyna.
- Nie byłbym tego taki pewien - eR. traktuje sprawę poważnie, nie ma żadnych wątpliwości. - Mózgi dzieci z pewnością lepiej sobie radzą, niż mózgi dorosłych.
- Przejąłeś się tematem, co? - pytam z uśmiechem. - Mózgi dziecięce są po prostu bardziej chłonne, dlatego uczą się najszybciej i najmniej... boleśnie, że tak powiem.
- Właśnie - zasmucił się nie wiedzieć czemu. - Na przykład taka H. [Bu]. Raz jej powiedziałaś, że teraz trzeba codziennie brać witaminę [D] i teraz sama będzie ci przypominać, że „jeszcze witaminkę, mamusia!”. A tobie to trzeba wiecznie przypominać, że okno w łazience ma być rozszczelnione.
Roześmiałam się.
- I cały ten wywód przeprowadziłeś, bo zamknęłam okno w łazience?
- Ale przyznasz, że coś w tym jest.
- Tak, coś jest: w łazience.
- Co?
- Zimno!

Następnego dnia sprawdziłam w internetach, czy przypadkiem nie ma czegoś takiego jak intelektualizacja: tknęło mnie, że Word nie podkreślił mi tego słowa w trakcie pisania.
Padniecie:

„Intelektualizacja (od łac. intellectus - pojmowanie) - jeden z mechanizmów obronnych znanych w psychologii. Polega on na uciekaniu od rzeczywistych przykrych zdarzeń do przestrzeni abstrakcyjnej, dzięki czemu następuje ich odrealnienie.” (źródło: "Wikipedia", a jakże)

Innymi słowy zjawisko występuje, kiedy nasz mózg chce odwrócić uwagę od problemu jaki mamy, widząc wszystko wokół, tylko nie własny problem. Często tak się dzieje i niekoniecznie od razu jest to intelektualizacja. Mamy z nią do czynienia, kiedy zainteresowanie wszystkim, byle nie problemem pojawia się wtedy, kiedy sam problem. Tak ja to rozumiem.

Pfff... eR. i te jego przemyślenia...

środa, 8 czerwca 2016

Prawo Murphy'ego wg noworodka



8 czerwca 2016 r.
Środa



Prawa Murphy'ego

wg noworodka



Wszyscy chyba wiedzą, czym są tzw. prawa Murphy'ego. Generalnie sprowadzają się do założenia, że jeśli jest możliwość, by coś może się spieprzyć, to się spieprzy. I to na całej linii. A nawet jeśli nic nie może pójść źle, to i tak jakimś cudem okaże się, że jednak mogło pójść źle. I poszło.


W macierzyństwie przykładów na perfekcyjne zastosowanie tego prawa można wyliczać bez końca. Zacznijmy od tych, które pojawiają się na etapie noworodka, jakim dopiero co była Mańka. I "fala Murphy'ego" uderzyła we mnie na nowo.

środa, 1 czerwca 2016

nr 36, 29 maja - Weekendowe dialogi na kopyta i rogi (1)



29 maja 2016 r.
Niedziela


Mania: 37 dni (1 miesiąc i 14 dzień)
Buńka: 2 lata i 7 miesięcy i 13 dni
Waga: 61,4 kg
Pogoda: Do południa gorąc, po południu otrzeźwiająca, gwałtowna burza. I parówa.

W ramach oderwania się od rzeczywistości, od której nie sposób się oderwać, chciałam zaprezentować cykl, który co jakiś czas będzie przedstawiał zabawne sytuacje czy dialogi wzięte z (naszego) życia.


Bądź na bieżąco

Design by | SweetElectric